Previous Next

W dziale Życie na onlajnie wielokrotnie wspominałam o tym, jakie są zalety bycia freelancerem i pracowania na własny rachunek. W kółko powtarzam, że jest to robota moich marzeń. Bycie freelancerem po 3 latach zamieniłam we własną firmę, również na onlajnie. Niektórzy ludzie przeglądając profil Byle do wylotu na Instagramie piszą do mnie z prośbą o wyjaśnienie – jak zaczęłam pracować bez etatu i czy oni też tak mogą. Muszę Was zasmucić. Życie na onlajnie nie jest dla każdego. Dzisiaj postaram się Wam wyjaśnić, dlaczego nie każdy może być freelancerem. Bez owijania w bawełnę. Same konkrety.

Rzucić etat i pracować zdalnie – czy każdy tak może?

Trudność przebicia się przez konkurencję

To pierwsza poważna przeszkoda, która może zniechęcić na samym starcie. Rynek freelancerów jest wciąż otwarty na nowe osoby i świeże pomysły. Nie ma co się jednak oszukiwać. Coraz bardziej zamyka swoje ramy zostawiając ludzi, którzy już mają doświadczenie w branży. Nie mówię tu wyłącznie o copywritingu, którym ja się zajmuję w mojej firmie. Mówię o każdej pracy, którą może wykonywać freelancer – grafice, fotografii czy tworzeniu stron www.

Według raportu Useme z 2020 roku rynek freelancerski zdaje się być na tę chwilę mocno obsadzony. Mówiąc kolokwialnie, pęka w szwach. Z własnego doświadczenia pamiętam, że ciężko było mi się przebić już na początku 2018 roku, kiedy zaczynałam pracować bez etatu. Obawiam się, że w dobie koronawirusa i tego, że wszyscy wolni strzelcy kurczowo trzymają się pazurkami swoich zleceń, ciężko będzie wybić się nowicjuszom. Nie chcę Was w żaden sposób zniechęcić, ale takie są realia. Trzeba mieć wybitny talent lub spryt, by zacząć.

Dochodowość w pracy online

Niektórzy zastanawiają się jak to jest, że zarabiam i utrzymuję się wyłącznie z tworzenia tekstów do sieci. Już wyjaśniam.

Kształciłam się pod kątem tworzenia tekstów na studiach, a także samodzielnie. Zanim rozpykałam o co w tym całym copywritingu chodzi i jak zdobyć SK (Stałych Klientów), musiałam przewałkować mnóstwo książek, porażek, zleceń (z początku groszowych). Musiałam od zera zbudować portfolio, powoli zyskując zaufanie klientów. Nikt niczego nie podał mi na tacy. To była ciężka harówka z przykrą świadomością, że copywriting nie jest uznawany za dochodową branżę. Byłam jednak na tyle uparta i zdeterminowana, że 02.02.2021 otworzyłam swoją firmę online.

Największe dochody na onlajnie można osiągnąć w IT. Duże zyski dotyczą webmasterów czy specjalistów SEM i SEO. Dopiero za nimi są graficy komputerowi i twórcy wideo. Następnie fotografowie i tłumacze. Na szarym końcu plasują się copywriterzy i wirtualni asystenci.

Jak więc doszłam do tego, że utrzymuję się z copywritingu?

Jest to temat, który wymaga rozwinięcia na kilka osobnych wpisów. Od dziecka miałam umiejętność pisania, sprawnego i sprytnego sklejania słów w sprzedającą się całość. Niektórzy rodzą się z darem do grania w nogę. Inni mają dar do przekonywania, zostając negocjatorami. Ja od zawsze jarałam się tworzeniem ciekawych treści. Dzięki pasji do pisania oraz codziennej determinacji zbudowałam swoje imię i nazwisko w sieci. Założyłam wymarzoną firmę, a to spory sukces w świecie freelancerów.

Praca zdalna – czy każdy może to robić?

Brak cech freelancera

W tym wpisie zaznaczałam że freelance ma szereg nie tylko zalet, ale też wad. To praca, która wymaga ogromnej samodyscypliny. Nie każdy ją ma. Trzeba być mocno zdeterminowanym i wierzyć w swoje umiejętności, żeby wytrwać w tym świecie i móc się z pracy zdalnej utrzymywać. Sama wiara w siebie to jednak nie wszystko. Trzeba się codziennie kształcić, by iść z postępem czasu. 

Ja czekałam dobre pół roku, zanim moja sytuacja finansowa zaczęła się poprawiać. Miałam takie dołki przez brak konkretnej kasy, że każdego dnia myślałam o powrocie do pracy na etat. Tylko upartość osiołka i pragnienie wolności pozwoliły mi wytrwać. Nie każdy będzie miał tyle cierpliwości, co ja. Nie każdy będzie miał też:

  • Chęć do zmiany myślenia o finansach – wypłata będzie za efekty, a nie za wypracowane godziny.

  • Chęć do mieszania życia prywatnego z pracą – zarabiając z domu ciężko pogodzić ze sobą strefę prywatną i pracę.

  • Motywację – widząc brak efektów początkujący freelancerzy szybko się poddają. Nie da się osiągnąć sukcesów w kilka dni czy tygodni. Do tego trzeba wielu miesięcy, a czasem i lat pracy. Wszystko zależy od determinacji właśnie.

Organizacja pracy samemu sobie

W pracy na etacie to ktoś organizuje Wam dzień. Dostajecie konkretne zadanie i macie je wykonać. Działając na własny rachunek musicie zupełnie sami zadbać o to, by dostać jakiekolwiek zlecenie. Nikt nie będzie prowadził Was za rękę. Wszystko będzie na Waszej głowie: ilość zleceń, rozliczenia, rachunki, egzekwowanie zapłaty za wykonane zlecenie, umowy. To prowadzi często do kolejnego etapu, który zdarza się – ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu – coraz większej ilości nowicjuszy.

Wypalenie zawodowe – platformy dla freelancerów

Wielu freelancerów zaczyna od platform różnego rodzaju, np. dla copywriterów. Istnieje cała masa takich platform, na których można dorobić pisaniem tekstów. Niestety, takie platformy mają spore wady:

  1. Pojawiają się tam głównie zlecenia na słabo płatne teksty – wyłącznie na potrzeby SEO, a więc nawet niespecjalnie wnoszące coś do sieci.

  2. Na platformach nie można wstawić swojego portfolio, co automatycznie skreśla freelancerów gdy startują ze swoją ofertą do prywatnych klientów. Bo nie mają żadnej podkładki w postaci referencji klientów i potwierdzenia swoich umiejętności.

  3. Przesłanej treści nie można formatować, a to naprawdę słabo wygląda w oczach zamawiającej tekst osoby.

  4. Na zleceniobiorcę narzucony jest już z góry określony budżet. A więc nie ma mowy o negocjowaniu stawki.

Z bezsilności i braku umiejętności pchnięcia tego dalej, nowicjusze wypalają się już na początku drogi. Zarabiają niewiele, siedząc godzinami przed komputerem. Ciężko jest im wypocząć czując, że bez bycia non stop online stracą kasę. Błądząc po platformie i po omacku szukając rozwiązania, zaczynają się wypalać na samym starcie. Ostatecznie dochodzą do wniosku, że na onlajnie nie da się zarobić. Gdy przyjmą to do świadomości, uciekają z powrotem na etat.

Moja rada dla przyszłych freelancerów – copywriterów?

Zaczynanie od platformy jest spoko jednak wyłącznie, gdy chcecie rozkręcić warsztat i dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. Dobre pieniądze może przynieść tylko szukanie klientów na własną rękę. Jeżeli chcecie zacząć pisać dobrze płatne teksty na zlecenie, ja doradzam zawsze to samo. Załóżcie bloga! Prowadźcie go regularnie, np. wrzucając wpis co tydzień. Musi być to blog powiązany z czymś, co Was rajcuje i na czym się znacie. Tylko tak zobaczycie czy jesteście stworzeni do pisania, czy jesteście terminowi i czy macie w sobie 100 % determinacji. Bo bycie freelancerem nie wymaga niczego tak bardzo, jak determinacji właśnie.

Pamiętajcie! Blog to najlepsze portfolio dla copywritera. Bez niego nie ma co zaczynać długotrwałej przygody z copywritingiem.