Previous Next

O przejściu na freelance myślałam dawno, kiedy studiowałam kulturoznawstwo. Już w 2014 i 2015 roku podejmowałam się zleceń w postaci tworzenia tekstów. Nigdy jednak nie myślałam na poważnie o tym, by zarabiać pieniądze wyłącznie przez Internet. Wokół mnie każdy był na etacie, więc i ja poszukiwałam swojej etatowej ścieżki, kompletnie nie mając pomysłu na siebie i żyjąc chwilą. Jednak, na początku 2018 roku, nastąpił przełom. Zmieniło się całe moje życie i zostałam freelancerem.

Jak rzucić pracę na etacie? Moja historia

Kiedy postanowiłam, że zrezygnuję z etatu?

Nie dla wszystkich to taka oczywista sprawa. Dla niektórych moja decyzja wydawała się szalona i totalnie niezrozumiała. Sama miałam z początku pewne wątpliwości, czy robię dobrze. Czy nie lepiej wygodnie siedzieć na miejscu i nie martwić się o jutro. Zacznijmy jednak od początku. Wyjaśnię Wam, co zmobilizowało mnie do zmiany pracy.

Jak wiecie, od zawsze kocham podróżowanie. Dla mnie to sens życia. Nie widzę go w niczym więcej, jak w eksplorowaniu świata, poznawaniu historii ludzi i kolejnych krajów. Jednak, pracując na etacie, nigdy nie mogłam wziąć więcej, niż tydzień lub maksymalnie dwa tygodnie czasu wolnego. Nie pozwalało to na egzotyczne podróże, co rozrywało mi serce z żalu. No, bo jak – polecieć do Indonezji na 10 dni, z czego przynajmniej 2 doby odchodzą na podróż, a kolejne 3 na ustabilizowanie jetlaga? Nie ma mowy! Postanowiłam szukać alternatywy, która pozwoliłaby mi podróżować tyle razy w roku, ile sama będę chciała. A nie tyle, ile pozwala mi ustawowa ilość dni wolnych dla pracownika.

Pod koniec 2017 roku znowu usiadłam do zleceń, w postaci tworzenia pozycjonowanych tekstów i marketingu sieciowego. Szybko udało mi się nawiązać kontakt z jedną firmą i złapać jakieś groszowe zlecenie. Kokosów z tego nie było, ale mogłam odświeżyć sobie tryb i specyfikę pracy, którą ratowałam się podczas studiów.

Nie dość, że w październiku 2017 wprowadziliśmy się do nowo zakupionego mieszkania i trzeba było je ogarniać, to jeszcze w międzyczasie pracowałam normalnie na etacie. Do tego doszły nam w listopadzie dwie świnki morskie skinny, którymi trzeba było się przecież zaopiekować. A to wiązało się z hajsem, który trzeba było na wszystko mieć. Nie byłam pewna, czy to dobry moment na rezygnację z "normalnej" pracy. Bo co, jak się nie uda? Co, jak zostaniemy na lodzie? Nie wyobrażam sobie, że kobieta może nie pracować. Jednak, postanowiłam zaryzykować.

Kiedy w 2017 roku kupiliśmy mieszkanie, z początku trochę imprezowaliśmy. Wiadomka, swoje trzeba opić. Byłam jednak tak zawzięta i przekonana o tym, iż zdalna praca to słuszna droga, że pracowałam nawet podczas głośnych odwiedzin znajomych. Moja determinacja była silniejsza, niż imprezki czy zmęczenie po pracy. Czułam, że moja cierpliwość się kończy i muszę wyrobić sobie dobrą opinię w świecie słowa pisanego. Kosztem imprezek, pracy na etacie i narastającej we mnie frustracji.

W połowie stycznia 2018 roku, zdecydowaliśmy się z Wojtkiem polecieć na kilka dni do Aten. Właśnie wtedy, kiedy autobus wywiózł nas za daleko (szukaliśmy jeziora Vouliagmeni) zrozumiałam, że to ten moment.

Po powrocie z Grecji zakomunikowałam, że będę rezygnować z pracy na etacie. Z początku ludzie pukali się w czoło i myśleli, że zwariowałam. Uwierzyli dopiero wtedy, gdy złożyłam wypowiedzenie. Miesiąc później, byłam już bez pracy. Mimo wielkiego strachu i totalnej niepewności, poczułam ulgę. Poczułam się wolna.

Początki życia na freelansie

Od tego momentu, zaczęła się prawdziwa bitwa o przetrwanie w świecie Internetu. Z początku nie miałam wielu zleceń, więc z kasą bywało różnie. Raz było jej mniej, raz więcej. Nie mogłam osiągnąć puli identycznej, jak za czasów etatu, więc wpadałam w coraz większą rozpacz. Mimo, że czułam wolność i radość z działania samodzielnie, mało pieniążków nie ułatwiało ogarniania wymarzonych podróży.

Kiedy do końca lipca udało się coś uciułać, polecieliśmy na Teneryfę. Jeszcze nie wiedziałam, że siedząc w basenie naszego apartamentu i sącząc hiszpańskie winko, dostanę e-mail. Wiadomość, która zmieni moje życie na freelansie o 180 stopni.

Dostałam propozycję zacnie płatnej pracy i możliwość tworzenia ciekawych tekstów. Po kilku miesiącach od rezygnacji z etatu, nagle zaczęły do mnie spływać fajne zlecenia. Z większością moich pracodawców współpracuję po dzień dzisiejszy. Od momentu wyprawy na Teneryfę, odwiedziliśmy już bardzo wiele państw i przeżyliśmy mnóstwo przygód. Czy mogłoby być tak intensywnie, gdybym została na etacie? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi.

Jak się nie bać rzucić pracy na etacie?

Plusy etatu, czyli czemu ludzie nie chcą zostawić stałej pracy

Nie twierdzę, że praca na etacie jest zła. Ja się zwyczajnie w niej nie spełniałam i czułam się usidlona. Dusiłam się. Bardzo nie lubię przebywać w jednym miejscu, a etat niestety w większości przypadków z tym się wiąże. Zawsze jesteście na etacie uwiązani i od czegoś zależni – jak nie od ludzi, tak od miejsca bądź charakteru pracy. Praca na etacie ma jednak swoje zalety, przez co ludzie w niej zostają na kilka, a nawet na kilkanaście i kilkadziesiąt lat.

1. Uczycie się nowego i pracodawca Wam za to płaci – uznaję to za wielką zaletę etatu, bo to plusuje w doświadczenie, czasami w różnych branżach. Oznacza to większe możliwości w przyszłości.

2. Poznajecie różnych ludzi – to wpływa z kolei na poszerzenie się sieci kontaktów. Oczywiście, w pracy zdalnej również jest to możliwe. Jednak, rozmowa "oko w oko" ułatwia zdobycie np. wymarzonej fuszki.

3. Macie pewność finansową i ubezpieczenie – praca na etacie to pewna wypłata, wpływająca na konto w określonym terminie. Odkłada się kasa na emeryturkę i macie ubezpieczenie zdrowotne "w cenie". Wiele osób właśnie dlatego nie chce ruszać do pracy zdalnej. Na freelansie, ubezpieczenie i kasę na emeryturkę ogarnąć musicie sami.

Co utrudnia etat? Jak etat blokuje ludzi?

Zazwyczaj okazuje się, że sztywne 8 godzin na etacie spędza się w mało kreatywny sposób. Bardzo często, na freelansie można zarobić w te 8 godzin o wiele więcej – dodatkowo, ucząc się nowych rzeczy i samodzielności. Praca na etacie w wielu ludziach zabija też przedsiębiorczość. Kiedy otrzymuje się stałą wypłatę i ściśle określone zadania, naturalnie ginie instynkt przedsiębiorcy. Ja też to czułam, dlatego m.in. zdecydowałam się zrezygnować z etatu. Lubię szefować i nie mieć nikogo nad sobą. I lubię decydować o swoich finansach oraz ilości pieniędzy, które zarobię na koniec miesiąca.

Praca na etacie wiąże ręce. Wiele decyzji ktoś podejmuje za Was mimo, że możecie myśleć i uważać inaczej. Praca na etacie ogranicza też wolność, co akurat zaważyło na mojej decyzji o rezygnacji z etatu. W dodatku, praca na etacie to nic pewnego. Jednego dnia praca jest, a drugiego możecie ją stracić. Etat nie jest wcale niczym pewnym tak samo, jak pewne nie jest nasze życie.

Cechy, które ułatwiają życie na freelansie

Według mnie, trzeba posiadać pewne cechy, które ułatwią przejście na freelance. Uważam, że liczy się:

  • Odwaga – ponieważ porzucacie stabilny etat i od tej pory decydujecie o sobie.
  • Asertywność – by wiedzieć, jak wynegocjować korzystne dla siebie warunki.
  • Pomysłowość – musicie mieć pomysł na to, co chcecie robić, rzucając pracę na etacie.
  • Pracowitość – bez tego możecie mieć problem z rozwinięciem własnego interesu.
  • Szczerość – tylko tak sprzedacie swój produkt na freelansie.
  • Komunikatywność – inaczej nie będzie szansy na złapanie kontaktów z fajnymi klientami.
  • Zaradność – zwłaszcza, że od tej pory będziecie sobie szefować.
  • Systematyczność – bez tego możecie się pogubić w życiu na freelansie i stracić fajne zlecenia.

Macie w sobie choć kilka tych cech? A więc, możecie spokojnie zacząć myśleć o rzuceniu pracy. Posiadając wyżej wymienione cechy, prościej będzie zrezygnować z etatu i zająć się czymś, co naprawdę lubicie.

A więc, jak rzucić pracę na etacie?

Przede wszystkim musicie być pewni, że tego właśnie chcecie. Zrezygnujcie koniecznie, jeżeli czujecie się:

- wypaleni zawodowo,
- ograniczeni pod względem wolności,
- niestabilni finansowo,
- mobbingowani,
- niepewni swojego miejsca w firmie.

Po co się męczyć? Najważniejsza jest odważna decyzja, bo nikt jej za Was nie podejmie. Macie pomysł na siebie i czujecie, że praca na etacie nie jest dla Was? Zakomunikujcie o tym szefowi i złóżcie wypowiedzenie. Aby ułatwić szefowi znalezienie kogoś na Wasze miejsce, powinniście złożyć wypowiedzenie umowy terminowej:

  • 2 tygodnie – jeśli pracowaliście mniej, niż 6 miesięcy
  • 1 miesiąc – jeśli pracowaliście więcej, niż 6 miesięcy
  • 3 miesiące – jeśli pracowaliście minimum 3 lata

Przejście na freelance zawsze wiąże się ze sporym ryzykiem. Nigdy nie wiadomo, czy zlecenia będą. Czy nagle nie zabraknie Wam pieniędzy. Czy klienci zawsze będą tacy sami. Jednak, praca na etacie również nie jest pewniakiem – o czym przekonaliśmy się w dobie koronawirusa.

Czujecie, że wypaliliście się zawodowo i chcecie zająć się np. robieniem zdjęć albo grafik komputerowych? A może chcecie podobnie, jak ja, mieć dużo czasu na podróżowanie? Przechodząc na freelance możecie pracować zdalnie, z dowolnego krańca świata. Pod warunkiem, że będzie Internet. Fuszek w sieci jest dziś sporo. Wystarczy zrobić dobry research czyli coś, co powinno się przeprowadzić na samym początku, jeszcze zanim rzucicie pracę na etacie.

Pamiętajcie, że życie jest tylko jedno!

Nikt nie przeżyje go za Was. Co jeżeli okaże się, że zmarnowaliście najlepsze lata życia, pracując na etacie, którego wcale nie lubicie? Albo nie zdążycie zobaczyć pięknych miejsc na świecie, bo zabraknie Wam czasu? Żyjcie zgodnie ze sobą, a nie z góry ustalonym gdzieś tam schematem. Praca zdalna to normalna praca, jak każda inna. Dlaczego więc się nie przebranżowić i nie zacząć żyć tak, jak zawsze chcieliście?

Tylko od Was samych zależy, jak wygląda Wasze życie. Trzeba więc żyć tak, by czuć się spełnionym. Jeżeli macie silną potrzebę zmian w życiu zawodowym, po prostu to zróbcie. Czas czekać nie będzie, a życie umyka między palcami. Tik, tok!