Previous Next

Apulia znajduje się niemal na skrajnym obcasiku Italii. Ten włoski region pełen jest białych miast, urokliwych uliczek, a także niepowtarzalnych domków trulli. Dlaczego warto wybrać się do Apulii i co warto zobaczyć tam w 3 dni? Podpowiadamy!

Apulia – co warto zwiedzić? Atrakcje w regionie Apulia

Brindisi – wypożyczenie auta

Na bazę noclegową wybraliśmy portowe miasto Brindisi. Loty tam kosztowały nas ok. 120 zł / osobę. Stwierdziliśmy, że Brindisi będzie doskonałym punktem wypadowym do pozostałych miejscowości regionu Apulia. Zanim zaczniemy jedanak omawiać atrakcje w Brindisi, pomówmy sobie o wypożyczeniu samochodu.

Zdecydowaliśmy się skorzystać z wyszukiwarki https://www.discovercars.com/, która jest bardzo intuicyjna i prosta w zrozumieniu. Autko kosztowało nas ok. 150 zł / 3 dni / z pełnym ubezpieczeniem. Samochód dostaliśmy z rocznika 2019, więc komfort jazdy był naprawdę wysoki. O tym, jak wypożyczyć auto i o czym pamiętać w procesie rezerwacji pisaliśmy tutaj.

Samochód wypożyczyliśmy z firmy EcoVia. Stanowisko EcoVia znajduje się w Brindisi zaraz po wyjściu z hali przylotów – po lewej stronie, w osobnym budynku. W okienku otrzymacie zarówno dokumenty wynajmu, jak i kluczyki. Parking EcoVia znajduje się poza stanowiskiem firmy, na przeciwko wypożyczalni. Jeżeli też będziecie chcieli zwrócić kluczyki wcześnie rano (kiedy wypożyczalnia jeszcze nie pracuje), wystarczy włożyć je do keyboxa nad okienkiem.

Zdecydowanie polecamy wypożyczenie auta, aby objechać kilka miejscowości w Apulii. Raz, że będzie wygodniej i szybciej. A dwa, że możecie sporo zaoszczędzić na komunikacji między miastami.

Apulia – parkingi w Brindisi

Z parkowaniem w regionie Apulia jest spory kłopot. Byliśmy poza sezonem i chyba nie chcemy wiedzieć, jaki młyn musi być z miejscami postojowymi w szczycie sezonu. Zazwyczaj, kiedy traficie już na jakieś bezpłatne miejsca, będą w większości pozajmowane. Gdy znajdziecie zaś płatne miejsce okaże się nagle, że nie ma przy nich parkometru. Zanim zaparkujecie auto poczytajcie więc, gdzie możecie je zostawić. We Włoszech wyznacznikiem parkowania pojazdu są kolorowe linie:

1. Białe – bezpłatne miejsce parkingowe. Trzeba się jednak upewnić, że nie mają limitu czasu bądź nie są wyłącznie dla lokalsów.

2. Niebieskie – płatne miejsca postojowe. Trzeba skorzystać z parkometru, aby wykupić bilet na określoną ilość godzin.

3. Żółte – miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych, ewentualnie dla dostawców lub mieszkańców miasta.

4. Różowe – miejsca wyłącznie dla matek z dziećmi lub kobiet w ciąży.

Brindisi – noclegi

Wybraliśmy typowo włoski apartament Casa Millenovecento. Nie spodziewaliśmy się po zdjęciach na Bookingu, że otrzymamy całą część włoskiej kamieniczki! Do swojej dyspozycji mieliśmy kilka połączonych ze sobą pokoików. Z jednej strony z widokiem na włoską uliczkę Vico Pedio, a z drugiej na wielki ogród z wysoką palmą. Sam apartament przypomina nieco włoski pałacyk. Nie tylko ze względu na wysokie sufity, ale też niesamowite ozdoby w każdym pomieszczeniu. Nie będziemy więcej rozpisywać się o uroku tego miejsca, bo to ocenicie na zdjęciach w karuzeli. Jeżeli będziecie nocować w Brindisi w przynajmniej 4 osoby, warto wziąć ten apartament pod uwagę. Dlaczego? Powodów jest sporo:

1. Blisko do centrum.

2. Duża przestrzeń do spędzania wolnego czasu.

3. Blisko do bezpłatnych parkingów (wzdłuż Via del Mare).

4. Cudowni właściciele! Rano dostaliśmy od nich świeżo upieczoną tartę. Właściciele świetnie tłumaczą, co i jak zwiedzać w Brindisi oraz w okolicy. Wszystkie punkty zaznaczają na mapce i opowiadają o historii miasta.

Zapłaciliśmy dokładnie 934 zł / 4 osoby / 3 noce. Chyba nieźle, jak za taki duży apartament.

Brindisi – główne atrakcje miasta

W Brindisi nie ma wielu zabytków. To miasteczko typowo portowe, bez dostępu do fajnej plaży. Jest jednak świetną bazą wypadową z piękną Starówką i kilkoma obiektami, które naprawdę warto zobaczyć. Brindisi pochodzi od mesapijskiego słowa brention, oznaczającego "głowę jelenia". Sporo w tym prawdy. Kiedy spojrzycie w Mapy Google, na pewno szybko dostrzeżecie podobieństwo portu Brindisi do jeleniej głowy.

W mieście warto zabłądzić i pokrzątać się między uliczkami. Często można natrafić tam na klimatyczne zakamarki. Do must see atrakcji w Brindisi wpiszcie sobie:

  • Chiesa di San Giovanni al Sepolcro – XI-wieczny kościółek z ośmioma kolumnami, w którym skrywają się różne tajemnice (darmowe wejście).

  • Castello Federiciano di Brindisi – mury tego imponującego zamku podziwiać można z perspektywy portu.

  • Monumento al Marinaio d'Italia – pomnik dedykowany pamięci włoskich marynarzy, który doskonale wygląda podświetlony nocą.

  • Piazza Santa Teresa – znajdziecie tam pomnik z fontanną i herb miasta na chodniku.

  • Kolumna Rzymska – dobre miejsce na zdjęcia i podziwianie portu ze schodów.

Miasteczko jest o wiele bardziej ciche od Bari czy Lecce. Zachwyci Was też na pewno aleja palmowa w porcie i na Starym Mieście. Jeżeli chcecie przekąsić coś dobrego, wbijajcie śmiało do La Cantina Ti L'artisti. Polecamy zwłaszcza gnocchi z serem gorgonzola!

Apulia – co trzeba zobaczyć? Atrakcje Apulii

Ostuni – najważniejsze atrakcje

Ostuni jest to chyba najbardziej białe miasto w całej Apulii. Zresztą właśnie tak jest nazywane: "Białe Miasto". Ostuni zapadło nam w pamięci dość mocno nie tylko ze względu na niepoliczalną ilość białych kamieniczek, ale też ukryte między nimi zakamarki. Zdecydowanie polecamy pokręcić się po mieście i zatracić w La Città Bianca. Trochę się nachodzicie, bo schodów w Ostuni jest sporo. Ale tym sposobem dotrzecie do miejsc tak pięknych, że ciężko będzie Wam opisać je słowami. Tam po prostu trzeba być! Najbardziej polecamy oględziny dwóch miejsc:

1. Piazza della Liberta – Plac Wolności. Właśnie tam znajdują się ważne obiekty miasta takie, jak Palazzo Municipale (ratusz miejski) w byłym klasztorze. Tworzy on jedność z Chiesa di San Francesco, 700-letnim kościołem św. Franciszka. Po drugiej stronie placu mamy Obelisco Sant'Oronzo. To obelisk św. Oronzo, patrona Ostuni oraz miasta Lecce.

2. Drzwi Do Nieba – chyba najbardziej instagramowe drzwi, które znajdują się w regionie Apulia. Każdy szanujący się podróżnik musi mieć tam zdjęcie! Drzwi same w sobie szału nie robią, jednak szał robi panorama za nimi. Koniecznie wejdźcie na murek, żeby dobrze przyjrzeć się linii morza i nieba.

Jak dotrzeć do drzwi w Ostuni?

Musicie przy Cattedrale di Ostuni minąć łuk Arco Scoppa i skręcić w prawo (za łukiem). Tam już prosta droga do niebiańskich drzwi, które będą po Waszej lewej stronie.

Locorotondo – główne atrakcje

Z Ostuni udaliśmy się do Locorotondo. To niesamowite miasteczko ulokowane wśród gajów oliwnych, malowniczych winnic oraz domków trulli. Nazwa miasta pochodzi od dwóch włoskich słów: loco (miejsce) i rotondo (okrągłe). Tym samym nawiązuje do kolistego kształtu starówki. Miasteczko nazywane jest też bardzo często "Balkonem Doliny Itria". Między kamieniczkami zbudowanymi na wzniesieniu miasta rozciąga się bowiem obłędny wręcz widok na Dolinę Itria oraz słynne domki trulli.

Koniecznie zatraćcie się wśród białych domów i pałaców, a także zabytkowych kościołów. Locorotondo to zdecydowanie jedno z najpiękniejszych małych miasteczek Italii. Aby poznać jego urok, pokręćcie się między zabudowaniami i wchodźcie w uliczki pełne bujnej roślinności. Koniecznie musicie zobaczyć w tym miejscu:

1. Taras widokowy w centrum – zachwyca szczególnie widok na Dolinę Itria, gdzie niemal jak na dłoni widać winnice, gaje oliwne, drzewa migdałowe i domki trulli.

2. Kościół San Nicola - to prawdziwe dzieło sztuki w Locorotondo. Uważajcie jednak, bo obiekt jest malutki i wciśnięty między kamienice. Łatwo go przeoczyć. Warto tu wejść (za darmo) chociażby po to, by zobaczyć freski pochodzące prawdopodobnie z XVII-stego wieku. Przedstawiają one sceny z życia św. Mikołaja, zdobiąc sklepienie oraz kopułę nad ołtarzem.

Alberobello – najważniejsze atrakcje miasta

O tym mieście nie trzeba rozpisywać sie zbyt wiele. Większość podróżników doskonale zna je z włoskich opowieści bądź z własnego doświadczenia. Jeżeli jednak nie słyszeliście nigdy o Alberobello, to wypada powiedzieć o nim kilka słów. Alberobello to jedno z 47 włoskich miejsc, które zostały wpisane na Listę UNESCO. Zdajecie sobie sprawę, że to miejsce każdego roku odwiedza przynajmniej milion turystów?

Po co turyści jeżdżą do tego Alberobello? Ano po to, żeby zobaczyć słynne domki trulli. Są białe, okrągłe i mają stożkowate szare dachy. Niektórzy historycy uważają, że symbole na dachach miały odganiać od mieszkańców złe moce. Jak było naprawdę? Koniecznie przyjedźcie do Alberobello i przekonajcie się sami! Aby ułatwić zwiedzanie, przedstawimy Wam kilka tipów:

1. Miasteczko jest całkowicie wyłączone z ruchu samochodowego. Nie wjedziecie zatem pod same domki trulli, choćbyście mocno chcieli. Możecie za to zostawić auto wcześniej. My polecamy zrobić to wzdłuż ulicy Via Indipendenza.

2. Chcecie zrobić zdjęcia domków trulli od góry, z widokiem na dachy? Polecamy zajrzeć do "Locale Con Vista Panoramica". Odkryliśmy miejscówkę przypadkiem, błądząc między domkami trulli. Do restauracji prowadzą wąskie schody (między otwartą bramą), którymi dostaniecie się na dach lokalu. Stamtąd (za darmo) możecie nagrać sobie film i zrobić zdjęcia panoramy miasta. Jeżeli akurat zgłodniejecie, możecie tam kupić włoskie pyszności: panini, focacce i wiele innych.

3. W większości restauracji, które zlokalizowane są w domkach trulli, trzeba odpowiednio wcześniej zarezerwować sobie miejsce. Oblężenie jest spore nawet poza sezonem. Warto mieć ten fakt na uwadze.

Polignano a Mare – główne atrakcje

Kolejnym naszym przystankiem było Polignano a Mare. Dobrze wiemy, że w sezonie miejsce to jest wręcz napastowane przez turystów. Ale już po sezonie wcale nie jest źle. Choć trzeba przyznać, że nawet wtedy jest tłoczno. Polignano jest urokliwe. Kryje nie tylko magiczne uliczki, ale też wiele ciekawych zakątków. Do must see koniecznie wpiszcie sobie tutaj:

1. Lama Monachile Cala Porto – sławna plaża, która ukryta jest między skalistymi klifami. Na klifach tych wybudowane są ogromne kamienice mieszkalne.

2. Most Lama Monachile – pozostałość po głównym szlaku handlowym w Apulii, łączącym dawniej Rzym z portem w Brindisi.

3. Statua di Domenico Modugno – kto nie zna słynnego, włoskiego hitu Volare? Będąc w Polignano wypada zrobić sobie zdjęcie z pomnikiem pana Domenico Modugno, autorem owego utworu. Tym bardziej, że urodził się właśnie w Polignano (1928 rok). I tym bardziej, że pomnik położony jest przy tarasie widokowym. Rozciąga się stąd niesamowity widok na plażę Lama Monachile Cala Porto.

Będąc w Polignano a Mare koniecznie wybierzcie się na jedne z najlepszych gelato w tym mieście, do Martinucci. Palce lizać!

Bari – warto czy nie warto?

Być może nie powinniśmy się wypowiadać, bo:

a) dotarliśmy tu po zmroku,

b) spędziliśmy tu mało czasu,

c) nie przepadamy za głośnymi miejscami.

Bari nie wywarło na nas wielkiego wrażenia. Nie lubimy głośnych miast przepełnionych turystami. A Bari właśnie takie jest. W knajpach brakuje miejsc, na głównej ulicy trzeba się przepychać łokciami, a na Starówce dominują sklepy znanych marek światowych. W sumie nie powinniśmy być specjalnie zaskoczeni. Przecież Bari jest stolicą regionu i miastem studenckim. Spodziewaliśmy się jednak mniejszego oblężenia w listopadzie.

Problemem w Bari jest brak miejsc parkingowych. Krążyliśmy przez ok. pół godziny wokół miasta zanim znaleźliśmy jakiekolwiek. Mimo wszystko podobał nam się port, Teatro Margherita i plac Piazza Aldo Moro z podświetloną na niebiesko fontanną. Być może, gdybyśmy mieli więcej czasu, spodobałoby nam się bardziej. Przepraszamy, Bari!

Lecce – najważniejsze atrakcje

Zdecydowanie mocniej od Bari urzekło nas Lecce. To perełka Apulii, której zabudowa niemal w całości jest barokowa. Problemem tutaj również są miejsca parkingowe. Znamy jednak miejscówkę, w której można upolować chociaż jedno – przy Porta Rudiae, najciekawszej i najstarszej bramie w Lecce. Po lewej stronie, stojąc na przeciwko bramy, znajdują się parkingi. Powinniście tam znaleźć wolne miejsce chociaż nie wiemy, jak sprawa będzie wyglądać w sezonie.

Na listę must see w Lecce wpiszcie:

1. Piazza Sant'Oronzo – główny plac, na którym znaleźć możecie m.in. pozostałości po teatrze rzymskim z I-wszego wieku p.n.e. – wg. historyków mógł on pomieścić nawet 25 tysięcy widzów. To o połowę mniej, jak w rzymskim Koloseum. Na samym środku placu wypatrzycie też pokaźnych rozmiarów mozaikę herbu miasta, z salentyńską wilczycą pod dębem.

2. Piazza del Duomo – przepiękny plac katedralny, na którym ulokowany jest m.in. Pałac Biskupi i dzwonnica o wielkości ok. 70 metrów.

San Cataldo, czyli ucieczka nad morze

Z miejscowości Lecce możecie łatwo dostać się do niewielkiej, nadmorskiej miejscowości San Cataldo. Znajduje się ok. 15 km od miasta Lecce, właśnie dlatego miejscowi chętnie tu uciekają. Chcecie odpocząć od tłumów w mieście, braku miejsc parkingowych lub zwyczajnie przywitać się z morzem? San Cataldo będzie najlepszym rozwiązaniem!

San Cataldo nie jest głośną imprezownią. To miejsce ciche i niezbyt przepełnione atrakcjami. Warto się tu jednak przespacerować głównym deptakiem, który ozdobiony jest palmami. Możecie też zobaczyć tutaj uroczą, białą latarnię morską, obok której znajdują się pozostałości portu z czasów rzymskich. Najładniejszą plażą w San Cataldo jest Soleluna.

Morze morzem, ale nas najbardziej zachwyciły w miasteczku liczne murale. Koniecznie zróbcie sobie na ich tle sesję zdjęciową! To prawdziwe dzieła sztuki tylko, że w nowoczesnym wydaniu. Taka mała odskocznia od barokowego Lecce.