Previous Next

Albania jest miejscem, które odwiedziliśmy już trzy razy. Żadne inne państwo do tej pory nie urzekło nas tak bardzo, jak właśnie Albania. To specyficzne miejsce na mapie Europy, w którym wszystko jest inne. Inne niż to, co znamy na co dzień. Albania to nie jest zwykły kraj. Albania to stan... umysłu!

Ciekawostki o Albanii

Gościnność i jeszcze raz... gościnność!

Albańczycy są mega otwartym narodem. Przekonaliśmy się o tym nie jeden raz. Przykład? Kiedy wróciliśmy do Albanii w 2016 roku (po raz pierwszy byliśmy tam w roku 2014), właściciel hotelu Leon we Vlorze (w nim mieszkaliśmy) nas zapamiętał. Pamiętał o tym, w którym pokoju mieszkaliśmy i przy którym stoliku jedliśmy śniadanie. Ugościł nas po królewsku mimo, że pojawiliśmy się tam teoretycznie tylko na chwilę i zupełnie bez zapowiedzi. Chcieliśmy zobaczyć, czy coś się zmieniło od naszego pobytu. I odwiedzić starego kumpla, papugę Roki. Właściciel Leona zwołał całą rodzinę (nie ogarniał angielskiego), więc pogadaliśmy z całą familią. Mało tego, nie chciał nas wypuścić i zaproponował nam spanie. Za friko. Niestety, przed nami było 130 km na stopa, a zbliżała się noc. Trzeba było wracać do Golem.

Co do gościnności Albańczyków, chyba nikt nie miał okazji kręcić się na karuzeli z nowo poznanymi Albańczykami o 1:00 nad ranem. Dzięki wyjazdowi w 2014 roku poznaliśmy również Izę z https://mojalbania.com/, która obecnie prowadzi swoje biuro podróży w Golem (długo by opowiadać o naszych wspólnych perypetiach). Jeżeli zamierzacie wybrać się do Albanii, koniecznie zajrzyjcie do jej biura. Więcej informacji znajdziecie na stronie internetowej lub stacjonarnie. Ręczymy za to, że takich wycieczek nie ogarniecie nigdzie indziej w Albanii. Izka mieszka tu od 2011 roku, więc doskonale wie, co i z czym. Łapcie maila, może się przydać: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Kuchnia albańska

Nigdzie nie jedliśmy tak dobrej jagnięciny. Warto wybrać się do Vlory, bo tam znajdziecie najlepszą jagnięcinę w każdej postaci. Mało tego, w niektórych restauracjach jest polskie menu. Wystarczy dobrze się rozejrzeć.

Kuchnia w Albanii stawia oczywiście na śródziemnomorskie dania. Są więc krewetki, małże, kalmary, ośmiornice i ryby. Oprócz tego, trafiają się też dość nietypowe dania. Jednym z nich jest pieczone na rożnie jagnię, w całości. Możecie poprosić kelnera o całą głowę. Właśnie tak zrobiliśmy. Wszamaliśmy głowę jagnięcą razem z jej oczkami, językiem i całą resztą. W smaku trochę, jak kurczak.

Bez gwiazdy nie ma jazdy, czyli albańskie Mercedesy

Już tutaj wspominaliśmy o tym, że zakochaliśmy się w Mercach. W Albanii większość aut to właśnie Mercedesy. Jest ich tam ok. 80 %. To wyznacznik poziomu życia Albańczyków. Nieważne, że mieszkasz w lepiance. Nieważne, jak się ubierasz. Nieważne, gdzie pracujesz. Ważne, że masz gwiazdę na masce. Wiadomo. Bez gwiazdy nie ma jazdy.

Co ciekawego jest w Albanii?

Pianie kogutów zamiast budzika

W Albanii zupełnie normalne jest to, że zwierzęta żyją sobie tuż za hotelami. Nikogo nie powinno zdziwić więc, gdy wychodząc rano na spacer znajdzie się pomiędzy stadem biegających owiec, a koniem wyjadającym znalezione przez siebie skarby. Koguty pieją radośnie w godzinach porannych, oczywiście w okolicach hotelów. W niewielu miejscach można usłyszeć ten dobrze znany dźwięk, śpiąc w hotelowym łóżku. No, może oprócz wyspy Nusa Penida w Indonezji.

Jeszcze jedno. Trzeba uważać na to, aby przechodząc przez pasy nie zderzyć się z krową. Bo akurat zachciało jej się iść na plażę.

Malutki kraj, a dwa morza

W porównaniu do naszej Polski, Albania zajmuje powierzchnię podobną, co Wielkopolska. Jednak, położona jest aż nad dwoma morzami – Adriatyckim i Jońskim. Miastem, w którym te dwie wielkie wody stykają się ze sobą, jest Vlora. Bardziej piaszczyste wybrzeże znajduje się po stronie adriatyckiej, z kolei kamieniste i żwirkowe plaże są nad Morzem Jońskim. Dla osób szukających szerokich plaż i piachu, zdecydowanie polecamy wypoczynek nad Adriatykiem. No chyba, że wolicie krystalicznie czystą wodę i zatoczkowe plaże? Wtedy uderzajcie na stronę jońską.

Czy jeszcze kiedyś wrócimy do Albanii?

No jasne, że tak! W tym europejskim kraju jest coś, co nas przyciąga. Sami do końca nie wiemy, co. Czy tak podziałała na nas gościnność lokalsów? A może kuchnia i nieprzewidywalność każdego kolejnego dnia? Mercedesy? A może Skënderbeu? Chyba wszystko razem. To nie jest typowo europejski kraj. Wciąż pozostaje tam wiele do odkrycia, bo duża część zakątków Albanii jest totalnie dzika. Jedno jest pewne. Wrócimy tam! Oby jak najszybciej.