Previous Next

Ubud jest jednym z tych miejsc na Bali, które na zawsze zapisało się w naszych sercach i umysłach. Doświadczyliśmy tam duchowej przemiany i zobaczyliśmy wiele ciekawych zakątków, o których wcześniej nawet nie śniliśmy. Ubud to serce wyspy – centrum sztuki, kultury i kultywowania najpiękniejszych, lokalnych tradycji. Do tej pory jesteśmy przeszczęśliwi, że zdecydowaliśmy się przenocować w Ubud aż 2 razy w ciągu jednej wyprawy. Co nas najbardziej urzekło w Ubud? Co warto tu zrobić i zobaczyć? Gdzie się udać? Zainspirujcie się!

Ubud na Bali – czy warto tu przyjechać?

Dlaczego warto odwiedzić Ubud?

Po powrocie z wyspy Nusa Penida postanowiliśmy udać się właśnie tu, do Ubud. Wyczytaliśmy, że wokół znajduje się wiele fajnych miejsc, do których z Ubud można łatwo dotrzeć. Stwierdziliśmy też, że zawsze wylatujemy gdzieś nad wodę. A, skoro dopiero co wróciliśmy z Crystal Bay na Nusa Penidzie, postanowiliśmy doświadczyć czegoś zupełnie innego. Właśnie dlatego na celownik wleciało Ubud.

Miasteczko nie ma dostępu do morza albo oceanu. Nad Ocean Indyjski jest stąd ok. 17 km w linii prostej, a nad Morze Balijskie ok. 70 km. No więc, co tu robić bez wody? Otóż, w Ubud można robić wiele ciekawych rzeczy. Całe miasto otaczają liczne tarasy ryżowe, które robią kolosalne wrażenie. Oprócz pól ryżowych, można spotkać też wiele cennych okazów roślin – wokół miasta rozciąga się niesamowita i dzika dżungla. Chyba w żadnym innym miejscu nie ma też tylu pięknych świątyń.

Całe miasto Ubud wygląda, jak jedna wielka świątynia. Czasem ciężko było nam odróżnić dom od świątyni. Ale to też z tego względu, że każdy z domów ma zbudowaną chociaż jedną, małą kapliczkę ofiarną. To w nich domownicy mogą codziennie składać ofiary i oddawać cześć bogom wyspy. Bogato zdobione okna, otwarte bramy (dla dobrych bogów), wielkie i podwyższone tarasy, złocenia. Pod tym względem, Ubud wygrywa. Architektura w tym mieście zagina wszystko.

Poza niesamowitą roślinnością i architekturą, w Ubud najłatwiej jest się też zakumplować z małpkami. Biegają one nie tylko po słynnym Monkey Forest, ale też po mieście. Widzieliśmy, jak jednak wbiła komuś na chatę przez okno. Albo się z nimi zakumplujecie, albo... niekoniecznie.

Gdzie spać w Ubud? Kwatera numer I

W Ubud nocowaliśmy aż 2 razy. Pierwszy raz po wyprawie na Nusa Penida, a drugi raz pod koniec naszej balijskiej przygody (zanim pojechaliśmy do Sanur). W sumie spędziliśmy w Ubud 6 nocy. Najpierw pokażemy i omówimy Wam pierwszą kwaterę.

Jeżeli chodzi o naszą pierwszą noclegownię w Ubud, zatrzymaliśmy się w Angga Homestay. W zasadzie to taka mało komercyjna miejscówka, ponieważ jest prowadzona przez balijską rodzinę. Także, na dole mieszkają sobie oni, a na górze są pokoje dla gości. My dostaliśmy pokoik na pierwszym piętrze, z zachwycającym widokiem na cudowne, balijskie dachy. Na niebie codziennie obserwowaliśmy latawce i magiczne zachody słońca. Wokół egzotyczna roślinność, świątynie i wszechobecny zapach kadzideł. Bardzo miło wspominamy nocowanie tutaj. Zwłaszcza, że wszędzie było dość blisko. Właściciele są niezwykle uprzejmi. Codziennie robili nam boskie śniadania, z kopą owoców na czele. No i ta kawa!

Na podwórku każdego dnia dzieciaki ćwiczyły sobie taniec Legong i Kecak – tradycyjne balijskie tańce. Przez taniec na Bali wyraża się rozumienie dobra i zła oraz pokazuje dość dobitnie, że jedno bez drugiego nie może istnieć. Na Bali bardzo często można zauważyć motywy walki dobra (Barong) ze złem (Rangda).

Poza tym, w pokoju mieszkał z nami mały gekon bez ogona. Na dole, na podwórku rodziny z Angga Homestay, przebywał z kolei bardzo śmieszny ptaszek z rodziny papugowatych. Nie mamy pojęcia, co to był za ptaszor. Wiemy tylko, że uwielbiał naśladować płacz dziecka, wiertarkę, śmiech albo klakson. Jeżeli chodzi o cenę, zapłaciliśmy w Angga Homestay dokładnie 254 zł / 2 osoby / 3 noce (ze śniadaniami). Także, bardzo fajna kasa i obłędne wręcz miejsce do spania.

Gdzie spać w Ubud? Kwatera numer II

Kolejny raz w Ubud nocowaliśmy pod koniec naszej pierwszej wyprawy po Bali. Zdecydowaliśmy się zostać tam nie tylko ze względu na niesamowity klimat miasta i fantastyczną roślinność. Zwyczajnie wiedzieliśmy, że nie zdążymy w Ubud wszystkiego ogarnąć za pierwszym razem. I faktycznie, nie pomyliliśmy się. Drugi pobyt w Ubud pozwolił nam zobaczyć wszystko to, co nie było nam wcześniej po drodze. Oprócz tego, zachciało nam się też pomieszkać na obrzeżach Ubud.

Nasz drugi pobyt w Ubud postanowiliśmy spędzić w nieco bardziej luksusowym apartamencie. Byliśmy już trochę zajechani po eksplorowaniu północy wyspy (Bedugul, Batur i Amed), więc odpoczynek nam się należał. Postanowiliśmy przekimać trzy noce w D Lobong Suite – apartamencie usytuowanym na obrzeżach miasta. Ta noclegownia cieszy się świetnymi opiniami na Bookingu i Google. Praktycznie w każdym miejscu Internetów, apartamenty D Lobong Suite otrzymały maksymalną ilość gwiazdek. Poczytajcie koniecznie opinie klientów, którzy tam spali. Do centrum Ubud jest stąd ok. 3 kilometry na piechotę. A więc, ideolo!

Zdecydowanie, był to jeden z najpiękniejszych apartamentów, w jakich kiedykolwiek spaliśmy. Wynajęliśmy apartament typu deluxe suite, który położony był w malowniczym miejscu. Przez okno w sypialni widzieliśmy soczyście zielone pole ryżowe oraz palmy. Po wyjściu na wielki taras, po prawej stronie znajduje się dżungla. W apartamencie podobało nam się jeszcze to, że posiadaliśmy naprawdę ogromną przestrzeń do mieszkania i najpiękniejszą łazienkę, jaką kiedykolwiek widzieliśmy. Z kamienną wanną, deszczownicą i przepięknym stopniem, zrobionym z wielkiego kawałka kamulca, który prowadził prosto w paszczę jeszcze większej wanny. Wokół kozackiej ścieżki do wanny leżało pełno białych, zaokrąglonych kamieni. Taka droga do raju! Za oknem łazienki mieliśmy widok na taras ryżowy i palmy. Czy mogło być lepiej? Nie sądzimy!

W D Lobong Suite każdego poranka dostawaliśmy śniadanko do apartamentu. Pracujący tam Balijczyk przynosił nam najpierw kawkę, a później to, co zechcieliśmy zamówić do zjedzenia. Standardowo, jak to na Bali – owoce, jajecznica, naleśniki (u nich to takie niby pancakes) i tosty. Do tego miody, dżemy i jakieś inne dodatki. Genialnie! A ile wydaliśmy na to kasy? Ha, wcale niezbyt dużo! Za 3 noclegi zapłaciliśmy tam ok. 295 zł / 2 osoby. Of kors, ze śniadaniami. Taniej, jak nad polskim morzem.

Ubud – co warto zobaczyć?

Monkey Forest w Ubud

Czyli popularny w Ubud Małpi Las, z którego tak właściwie chyba najbardziej słynie to miasto. Monkey Forest to przepiękne, mega zielone miejsce, w którym żyje sporo szalonych makaków. Za dnia są one bardzo aktywne, o czym się zresztą przekonaliśmy na... własnych głowach. Małpy możecie obserwować, jednak lepiej nie dać się im sprowokować. Jeżeli chcecie uniknąć bliższego spotkania, lepiej nie nawiązujcie z nimi kontaktu wzrokowego. Chociaż, czasami nawet to nie pomaga. Oprócz małp, w Małpim Lesie znajduje się sporo pięknej roślinności, niesamowitych kładek i most, otoczony "zwisającym drzewem" – takim, które wygląda jak z filmu Avatar.

Pamiętajcie, żeby do Monkey Forest ubrać się dość przemyślanie. Odpadają okulary, plecaki czy jakiekolwiek inne przedmioty, które mogłyby spodobać się małpom. Dla nich nie sztuką jest otworzyć plecak albo wyrwać coś z ręki. A, jak nie puścicie przedmiotu, mogą ugryźć. Co najlepsze, małpy żyją również poza terenem Małpiego Lasu. Często wychodzą na ulicę, o czym informują liczne znaki. A więc, pilnujcie się!

Pałac Królewski i Świątynia Saraswati w Ubud

Obiekty te znajdują sie w zasadzie obok siebie (ok. 210 m). Warto zajrzeć w jedno i drugie miejsce, ponieważ zrobicie to zupełnie za darmo. Za dnia możecie podziwiać w Ubud Palace przepięknie zdobione drzwi, bramy i opływające złotem dekoracje. W nocy zaś warto będzie przyjść tu na pokaz tańca.

W Świątyni Saraswati, czyli jednego z największych bóstw hinduizmu, będziecie z kolei mogli pooglądać dwa baseny wypełnione lotosami i pluskające się w nich rybki. To świetne miejsce na zdjęcia.

Goa Gajah, czyli Jaskinia Słonia

Świątynia znajduje się ok. 2 km od Ubud. Jaskinia, która mieści się na terenie obiektu, została przekształcona w świątynię już w IX wieku. Do środka Jaskini Słonia prowadzi dość specyficzna brama, przypominająca usta demona. W środku jaskini Balijczycy każdego dnia zostawiają dary dla duchów. Widzieliśmy, jak tymi darami żywiły się szczury, liczone w dziesiątkach sztuk. Zauważyliśmy również ogromną wylinkę węża. Także, jaskinia wbrew pozorom wcale nie jest pusta.

Warto przespacerować się po terenie całej świątyni. Dużo tu ciekawych schodków, malowniczej roślinności i zbiorników wodnych. Kolejne, doskonałe miejsce na sesję zdjęciową.

Trekking po Campuhan Ridge Walk w Ubud

Jeżeli chcecie odpocząć od miasta, warto będzie wybrać się na spacer właśnie tą ścieżką. Campuhan to wzgórze, które znajduje się w okolicy Ubud. Panuje tu wręcz błogi spokój, a na każdym kroku towarzyszyć Wam będzie dżungla. Z miasta można przenieść się tu wprost do zupełnie innego wymiaru – krainy pełnej zieleni, palm, tarasów ryżowych i malowniczych widoków. Dla chętnych, na trasie znajduje się też huśtawka, na której możecie pobujać się tuż nad przepaścią, z widokiem na dżunglę. Serio, nie możecie odpuścić sobie trekkingu po Campuhan Ridge Walk.

Warto będzie przejść się w okolice hotelu Jungle Fish, znanego chociażby z Instagrama. Nie chodzi nam jednak o sam hotel, a o jego malownicze okolice. Możecie po drodze przyjrzeć się pracy ludzi przy tarasach ryżowych oraz zatrzymać się na świeży sok z arbuza (lub wybornego kokosa) w Karsa Kafe. Dla takich widoków, po prostu musicie tu przyjść!

Czy warto przyjechać do Ubud?

Oczywiście, że tak! Jeżeli szukacie pięknych miast na Bali, Ubud zachwyci Was najmocniej. Dobrze, że zdecydowaliśmy się odwiedzić Ubud aż dwukrotnie. Szczerze? Chętnie wrócimy tam jeszcze raz, a nawet milion razy! Bo tak tajemniczego i mistycznego miasta nie ma nigdzie na świecie.